136 Views

Na spotkanie z kometa

rp_nauka80.jpgPrzed mniej więcej 4,6 miliarda lat w odnodze spiralnej naszej Galaktyki ogromny obłok gazu i pyłu międzygwiazdowego pod wpływem własnej grawitacji zaczął się kurczyć. Stopniowo gęstniał i coraz szybciej wirował przyjmując po pewnym czasie kształt dysku. Wreszcie we wnętrzu tego wielkiego dysku wytworzyło się ciało tak masywne, gęste i gorące, że wkrótce potem zaczęła zachodzić w nim reakcja termojądrowa. Wodór zaczął się przemieniać w hel, a procesowi temu – jak nam wiadomo z fizyki – towarzyszy wyzwalanie ogromnej ilości energii. W ten sposób w naszej Galaktyce narodziła się jeszcze jedna gwiazda – nasze Słońce. Niebawem otaczające go cząstki gazu i pyłu zaczęły się z sobą łączyć, tworząc zespoły brył luźno z sobą związanych siłami ciążenia. Z tych niewielkich tworów, zwanych naukowo planetezymalami, po jakimś czasie wytworzyły się dalsze ciała Układu Słonecznego. Mowa tu o okrążających Słońce planetach i o obiegających je księżycach. Tak w wielkim skrócie i w dużym uproszczeniu można przedstawić współczesną teorię powstania Układu Słonecznego. Prowadzone od lat badania planet i ich księżyców wyjaśniły wiele procesów rozwojowych pierwotnego obłoku planetarnego, ale właśnie te procesy zatarły niemal całkowicie jego stan pierwotny. Jedynie na peryferiach Układu Słonecznego, gdzie panowały i nadal panują bardzo niskie temperatury, mogły się zachować resztki prasłonecznej mgławicy w nienaruszonym prawie stanie.

Zobacz też..

W roku 1839 kometa Bieli znowu przeszła przez punkt przysłoneczny, ale nie było można jej obserwować. W tym czasie wzajemne położenie Ziemi, komety i Słońca było bardzo niekorzystne, przez cały czas bowiem kometa znajdowała się na niebie blisko Słońca i ginęła w jego oślepiającym blasku. Niecierpliwie wyczekiwano jej następnego przejścia przez punkt przysłoneczny, co – jak obliczono – miało nastąpić 11 lutego 1846 roku. Na pierwszą połowę XIX wieku przypada gwałtowny rozwój mechaniki nieba, teoretycy żywo interesowali się każdym nowym obiektem, na którym mogliby wypróbować nowe metody obliczeń orbity. Tymczasem niespodzianka zgotowana przez kometę Bieli okazała się znacznie ?twardszym orzechem do zgryzienia”, problemem do rozwiązywania nie na jeden rok, ale na całe stulecie. Została ona dostrzeżona już 26 listopada 1845 roku, lecz pierwszy miesiąc obserwacji nic interesującego nie zapowiadał. Jak każda kometa krótkookresowa była niepozorna, świeciła na niebie słabo. Jeszcze 19 grudnia angielskiemu astronomowi Johnowi R. Hindowi wydawała się zupełnie normalna, a nawet dwa dni później Johann F. Encke w jej wyglądzie nie zauważył niczego niezwykłego.

About the author:
Has 113 Articles

RELATED ARTICLES

Back to Top